Steam Deck (LCD) — recenzja po ponad roku użytkowania

Steam Deck (LCD) — recenzja po ponad roku użytkowania

Zamówienie na swojego oryginalnego Steam Decka złożyłem w lutym 2022 roku. Po pół roku oczekiwań sprzęt dotarł do mnie i od tego czasu “konsola” Valve stała się jednym z najczęściej wykorzystywanych przeze mnie urządzeń. Dzisiaj (czyli jakieś półtora roku później) omawianego handhelda znam już praktycznie od podszewki. Właśnie dlatego w tej recenzji odpowiem, jakie są wady oraz zalety Steam Decka i czy warto jeszcze zainteresować się modelem z ekranem LCD.

Specyfikacja techniczna Steam Decka

Moja wersja Steam Decka to najtańszy wariant z 64 GB pamięci i błyszczącym ekranem. Po kilku dniach w swoim urządzeniu wymieniłem dysk na 512 GB nośnik SSD m.2 2230 od firmy Kioxia (konkretnie model BG4). Jeżeli macie trochę wprawy z urządzeniami elektrycznymi, a posiadacie już Steam Decka z wolnym modułem eMMC o pojemności 64 GB, to mogę w pełni polecić taką operację. Aby sprawdzić, jak to konkretnie wygląda, polecam zajrzeć do mojego dedykowanego poradnika.

Specyfikacja Steam Decka z ekranem LCD prezentuje się następująco:

  • Procesor: Niestandardowe APU od AMD o nazwie kodowej “Van Gogh” z 4-rdzeniowym i 8-wątkowym CPU opartym na architekturze Zen 2 z maksymalną częstotliwością taktowania 3,5 GHz
  • Układ graficzny: Zintegrowany układ graficzny z 8 jednostkami obliczonymi RDNA 2 pracującymi z częstotliwością do 1,6 GHz
  • Pamięć RAM: 16 GB pamięci RAM LPDDR5 o taktowaniu 5500 MT/s
  • Dysk: 64 GB eMMC/256 GB PCIe SSD/512 GB PCIe (w zależności od wariantu) w formie wymienialnego modułu m.2 2230.
  • Wyświetlacz: dotykowy IPS o przekątnej 7 cali i rozdzielczości 1280 na 800 pikseli (proporcje 16:10). Częstotliwość odświeżania 60 Hz
  • Porty: USB-C (z obsługą ładowania, przesyłu danych i przesyłu obrazu) i złącze słuchawkowe (góra) oraz slot na kartę microSD (dół)
  • Frontowe głośniki stereo
  • Akumulator o pojemności 40 Wh
  • System operacyjny: SteamOS
  • Waga: 669g
  • Wymiary: 29,8 (szerokość) na 11,7 (wysokość) na 4,9 (grubość) cm
  • Cena: od 1700 (nowe); od 1350 zł (odnowione przez producenta)

Co otrzymujemy w zestawie?

Konsola od Valve przychodzi do nas w szarym niezbyt wyróżniającym się pudełku. Na jego powierzchni znajdziemy jednak kilka easter eggów (między innymi z serii gier Portal), co jest miłym ukłonem w stronę graczy, ale jednocześnie podobno przyczyniało się do okazjonalnych kradzieży decka w transporcie. Po otwarciu pudełka szybko znajdziemy etui z handheldem w środku, zasilacz o mocy 45W z kablem przymocowanym na stałe (jego długość to jakieś 1,5 metra) oraz papierologię.

Zestaw akcesoriów Steam Deck

Etui z zestawu jest twarde i naprawdę solidne. Kilka razy korzystałem z niego, gdy zabierałem Steam Decka na wakacje, czy na LAN party do znajomych i konsola za każdym razem przeżywała taką podróż bez żadnych obrażeń. W moim odczuciu jest to jedyne etui (podróżne), którego będziemy kiedykolwiek do Decka potrzebowali.

Jakość wykonania i przycisków

Akcesoria z zestawu przestawiamy już na bok i przechodzimy do omawiania jakości wykonania samego urządzenia. Steam Deck w zdecydowanej większości jest wykonany z plastiku. Na szczęście jest to przyjemne w dotyku, wysokiej jakości tworzywo. Dodatkowo ma ono charakterystyczną teksturę, która dobrze ukrywa wszystkie mniejsze skazy i nieco poprawia pewność chwytu. Po ponad roku regularnego użytkowania (gdzie nie obchodziłem się ze sprzętem jak z jajkiem, dodatkowo tak, jak wspomniałem wcześniej, kilkukrotnie je rozbierałem) na obudowie Decka mogę doszukać się tylko dwóch drobnych przetarć z tylnej strony. Do jakości obudowy nie mam więc żadnych zastrzeżeń. Ekran urządzenia standardowo, jest chroniony przez szkło hartowane.

Większość przycisków i innych elementów sterowania (których jest naprawdę od groma) cechuje się równie dobrą jakością jak sama obudowa. 4 główne przyciski z przodu (A/B/X/Y) są dość duże i wykorzystują w swoim mechanizmie miękką, responsywną membranę. Korzystanie z nich to przyjemność i nie przypominam sobie, aby zdarzyła mi się sytuacja, gdzie dany przycisk nie odbił, lub zablokował się w obudowie. Podobne odczucia mam do przycisków menu, start, Steam oraz szybkiego dostępu (3 kropki). One również opierają się swoje działanie na membranie i nie przysparzały mi problemów.

Przyciski Steam Decka

Joysticki w górnej części urządzenia są duże i precyzyjne. Mają one dość mały deadzone, co sprawia, że reakcja na akcję jest dość szybka. W tym wypadku muszę się jednak trochę przyczepić do wykorzystanych nakładek. Guma będzie tu przyjemna w dotyku i zapewnia dobrą przyczepność, ale jest ona trochę za bardzo podatna na ścieranie. Wystarczy małe przetarcie paznokciem po joysticku, aby zostawić na nim biały, mało estetyczny ślad. Mało estetyczne po jakimś czasie mogą stać się też szare podstawy. Poprzez częste stukanie w czarną obudowę, po prostu zaczynają się one lekko odbarwiać w miejscach styku (ciekawostka: u mnie jest to widoczne tylko na lewym joysticku, co pewnie trochę pokazuje, w jakie tytuły gram).

Tak, jak małe estetyczne problemy z joystickami jeszcze wybaczam, tak jakości D-pada już nie przeboleję. Ma on dość spore rozmiary i jest oparty na miękkiej membranie. Niestety przejawia on spore problemy z niepoprawnym wykrywaniem ukośnych. Wystarczy lekkie przechylenie palca od środka, aby zamiast prosto w górę polecieć po przekątnej w lewo bądź prawo. Ten problem nie objawia się za bardzo, w wolniejszy grach, gdzie tylko wybieramy dany element krzyżakiem, ale we wszelkiego rodzaju platformówkach naprawdę trudno go przeoczyć. Niedawno grałem na Decku w Celeste i ta wada w niektórych sytuacjach potrafiła mnie naprawdę zirytować. Dzięki (zbyt) łatwemu wykrywaniu przekątnych D-pad ten sprawdza się nieźle w bijatykach, gdzie w celu wykonania niektórych ruchów konieczne jest “rollowanie” palcem po krzyżaku. Podczas gry w Street Fightera 2 na decku wykonanie ruchów takich jak Hadoken, czy Tatsumaki (przeciągniecie po D-padzie od dołu w prawo/lewo) rzadko sprawiało mi problem (powiedziałbym, że około 75-80% “wchodziło”). Z wykonaniem trudniejszego Shorykuna miałem trochę więcej trudności i mniej więcej 2 na 3 takie ruchy były rejestrowane prawidłowo. Bijatyki są więc w porządku, ale problemy w grach platformowych sprawiały, że czasem, zamiast krzyżaka decydowałem się skorzystać z innego sposobu sterowania.

Jakość D-pada

Na górze decka znajdziemy bumpery oraz triggery (przyciski R1/L1 oraz L2/R2). Te pierwsze korzystają z mikro przełączników, są łatwo wyczuwalne pod palcami i mają baaardzo satysfakcjonujący klik. Analogowe triggery są za to duże, idealnie wyprofilowane pod palec i szybko reagują na akcję

Z mniej standardowych elementów sterujących mamy tu: touchpady, żyroskop, oraz 4 tylne przyciski. Do nich nie mam absolutnie żadnych pretensji. Touchpady są duże, dokładne i mają haptyczne wibracje. Żyroskop we wspieranych grach pozwala na nieco dokładniejsze wykonywanie mniejszych ruchów (ale trzeba pamiętać, że w celu jego aktywacji, palec musi być umiejscowiony na jednym z joysticków). 4 tylne przyciski korzystają z mikroprzełączników, są łatwo wykrywalne i klikalne przez palce środkowy i serdeczny, a ich funkcja może być przypisana do dowolnego innego klawisza dzięki systemowi Steam Input (najczęściej mapowałem je po L3/R3).

Tylna część konsoli Valve

Ogólnie rzecz biorąc, jakość wykonania decka i ogromu urządzeń sterujących stoi na wysokim poziomie, ale D-pad, jest tutaj moim zdaniem sporym zawodem.

Szybka porada: aby zapoznać się ze wszystkimi przyciskami Steam Decka, warto zainstalować i ograć darmową grę “demo” o nazwie Aperture Desk Job. Podziękujecie mi później.

Komfort użytkowania

No dobra, a ja to wszystko leży w dłoni? Cóż pomimo naprawdę sporych rozmiarów i wagi (669g vs. ok 400g w Nintendo Switch) Steam Deck jest komfortowy. Głównym powodem takiego stanu rzeczy są duże odpowiednio zaoblone uchwyty po obu stronach urządzenia

Pomimo moich relatywnie drobnych dłoni jestem w stanie tutaj dosięgnąć praktycznie wszystkie przyciski, a korzystanie ze Steam Decka nawet przez kilka godzin nie kończy się uczuciem zmęczenia, czy jakimkolwiek innym dyskomfortem.

Ekran — meh

Dotychczas były aspekty raczej pozytywne, ale nadszedł moment na coś raczej średniawego. Mowa tutaj o wyświetlaczu. Panel Steam Decka LCD został wykonany w technologii IPS i ma rozdzielczość 1280 na 800 pikseli. Proporcje to 16:10 co ma swoje wady i zalety. Przy grach wspierających “standardowe” proporcje 16:9 zobaczymy małe czarne paski na górze oraz na dole ekranu. Jeżeli jednak zdecydujemy się uruchomić treść w formacie 4:3 bądź 8:7 (co bardzo często spotyka się przy emulacji) to obraz będzie zdecydowanie większy niż w przypadku panelu 16:9 o podobnej przekątnej.

Przechodząc już do jakości: zarówno ostrość obrazu, jak i kąty widzenia są w porządku. W przypadku tych drugich można jednak zobaczyć małą degradację kolorów oraz jasności po odpowiednim odchyleniu urządzenia. O wiele gorzej wypada tutaj nasycenie barw, balans bieli oraz kontrast. Panel Steam Decka LCD potrafi wyświetlić tylko 72% barw z przestrzeni sRGB (dla porównania: nawet zwykłe Nintendo Switch ma 100% pokrycia), co sprawia, że kolory w niektórych scenach wyglądają na trochę wyblakłe. Domyślnie balans bieli został też ustawiony za wysoko (konkretnie na 7500K), przez co kolory mają delikatnie niebieskie zabarwienie. Kontrast też jest raczej niski (czernie w grach są raczej szare, a nie kruczo czarne), ale to akurat natura większości paneli IPS. Na pochwałę zasługuje za to jasność, która sięga ponad 500 nitów (wystarczające, żeby pograć sobie na zewnątrz w cieniu, ale raczej nie w pełnym słońcu). Kilka miesięcy temu Valve wypuściło specjalną aktualizację SteamOS 3.5.5, która nieco zmieniła domyślne ustawienia ekranu, ale wciąż nie jest idealnie.

Jakość ekranu Steam Decka

Czy jest to ekran zły i taki, na który nie da się patrzeć? Nie. Z drugiej strony za dobry też on nie jest. Najlepiej określa go chyba słowo: “meh”. Nie za dobry, nie taki koszmarny, po prostu: meh.

Wydajność w grach

Omawianie tego podpunktu zaczniemy od wydajności w grach ze Steam i z innych komputerowych platform (GOG, Epic, etc.) na natywnej rozdzielczości wyświetlacza (1280 na 800 pikseli). Steam Deck jak na konsole/komputer mobilny ma bardzo mocne podzespoły. Z mało wymagającymi grami indie typu Celeste, Hollow Knight, Hades, Risk of Rain 2, Cuphead czy Minecraft nie ma tutaj absolutnie żadnych problemów i wszystkie z nich dobiją do 60 FPS bez zbędnego grzebania w ustawieniach.

Steam Deck to świetna konsola do ogrywania indyków to jakich Celeste (no, może z pominieciem słabego D-pada)

Nieco inaczej sprawa wygląda ze średnio wymagającymi grami i starszymi grami AAA. Mowa tutaj o tytułach pokroju Doom Eternal, Devil May Cry 5, czy Wiedźmin 3. Tutaj także osiągniemy w miarę stabilne 60 FPS, ale przed tym będziemy musieli trochę pogrzebać w ustawieniach graficznych i przeciągnąć suwaki w lewą stronę (co także przyczyni się do dłuższego działania na baterii).

W kwestii relatywnie nowych i już naprawdę wymagających gier to sprawa wygląda różnie. Co do zasady dla większości z nich jesteśmy w stanie znaleźć ustawienia graficzne, które zagwarantują stałe 30, albo “magiczne” 40 FPS podczas rozgrywki. Przykładowo:

  • Red Dead Redemption 2 na mieszaninie ustawień niskich/średnich/oraz wysokich dobija do 40 FPS (powinniśmy wtedy ustawić odświeżanie ekranu na 40 Hz)
  • God of War na ustawieniach niskich pozwala na komfortową grę w zablokowanych 30 FPS
  • Elden Ring może być ogrywany na ustawieniach nisko-średnich chodzi w 30 FPS
  • Cyberpunk 2077 na odpowiednio obniżonych ustawieniach chodzi w 30-40 FPS

Niestety w bogatej bibliotece gier na Steam znajdziemy też tytuły, które nie dobiją do 30 FPS nawet przy wykorzystaniu najniższych ustawień i skorzystaniu z techniki FSR. Przykładami takich gier są tutaj: Returnal, czy Remnant 2. Te topowe gry mogą więc sprawiać Steam Deckowi, trochę trudności. Notabene, jeżeli macie Steam Decka i szukacie odpowiednich ustawień dla danej gry, to od siebie mogę polecić stronę SteamDeckHQ.

Na decku potencjalnym problemem z samym uruchomieniem gier może okazać się kompatybilność. Steam Deck pracuje bowiem na Linuxie (konkretnie na SteamOS), przez co większość tytułów musi być uruchamiana przez warstwę kompatybilności Proton. Właśnie dlatego niektóre gry (np. te z niekompatybilnym anty cheatem) po prostu się nie uruchomią. Osobiście rzadko miałem problemy z uruchamianiem gier przez Proton i tylko 2-3 razy zdarzyło mi się, że dany tytuł był niegrywalny (w późniejszym czasie błędy w tych tytułach zostały rozwiązane). Jeżeli nie jesteście pewni, czy wasze ulubione gry działają dobrze na Steam Decku, to powinniście sprawdzić oficjalną ocenę kompatybilności od Valve (dostępna na stronie gry w sklepie Steam) lub opinie użytkowników na platformie protondb

Nie byłbym sobą, gdybym w tej recenzji nie napisałbym o wydajności konsoli Valve w emulacji. Steam Deck bez problemu emuluje wszystko od NESA, przez wszelkie Game Boye, PS1, DreamCasta, aż po PlayStation 2, GameCube/Wii oraz Wii U. A to wszystko z odpowiednio podniesioną rozdzielczością. Jedyne systemy, z jakimi Steam Deck ma nieco problemów to PS3, Xbox 360, czy Nintendo Switch (tutaj także osiągniemy bardzo dobre efekty, ale trudne do emulacji tytuły, typu God of War 3 na PS3, czy Tears of the Kingdom na Nintendo Switch, nie będą chodzić absolutnie idealnie). Właśnie dlatego Steam Deck jak maszyna do emulacji sprawdza się wprost wyśmienicie.

Emulacja na Steam Decku

SteamOS, czyli otwartość komputera i intuicyjność konsoli

Tak, jak wspomniałem już nieco wcześniej Steam Deck korzysta z niestandardowej dystrybucji Linuksa o nazwie SteamOS. Moim zdaniem był to bardzo dobry ruch, bo system ten idealnie łączy w sobie prostotę użytkowania znaną z konsol i możliwości “kombinowania” otrzymywane na PC.

Domyślnie po uruchomieniu Steam Decka trafiamy do tak zwanego “trybu gry”. Jest to prosty i intuicyjny interfejs, w którym szybko możemy wybrać naszą grę ze Steama, zainstalować ją, a następnie uruchomić. Jeżeli chcemy, to spokojnie moglibyśmy korzystać z konsoli Valve w ten sposób, nie zagłębiając się w żadne ustawienia.

Domyślny interfejs SteamOS

Magia z “kombinowaniem” zaczyna się dziać, gdy klikniemy przycisk z 3 kropkami na kontrolerze. Wysunięte zostanie wtedy szybkie menu. Tutaj po przejściu do zakładki “wydajność” (oznaczonej jako bateria), znajdziemy całe mnóstwo opcji, od zmiany limitu klatek dla gier, poprzez dostosowanie odświeżania ekranu, aż po ręczne sterowanie taktowaniem GPU oraz limitem TDP. Wprowadzone zmiany mogą skutkować lepszą wydajnością, dłuższym czasem na baterii urządzenia, czy wyeliminowaniem rozrywania ekranu. Jest to więc raj dla kombinatorów, pozwalający zmienić zaawansowane opcje w 2-3 kliknięcia.

Jeszcze więcej dostosowywania i możliwości czeka nas, gdy przejdziemy do trybu pulpitu. Po jego aktywacji otrzymujemy dostęp do pełnoprawnego Linuksowego interfejsu (konkretnie KDE). To właśnie tam możemy skonfigurować streaming gier z Game Passa, połączenie zdalne z PS5 oraz wszystkie emulatory. Potem każdą z tych aplikacji łatwo dodamy do trybu gry, co pozwoli ją uruchomić już bez kolejnych kombinacji.

Nie można zapomnieć też o wszystkich drobnych smaczkach, jak automatyczne zamrożenie gry po wejściu w tryb uśpienia, możliwość dowolnego dostosowania sterowania poprzez system Steam Input, czy automatyczna synchronizacja gier z chmurą Steam. Tego wszystkiego jest naprawdę całe mnóstwo.

Patrząc na całokształt: SteamOS będzie chyba najlepszym systemem, jaki spotkałem na urządzeniu do grania.

Jakość dźwięku

Jedną z moich największych niespodzianek w kwestii Steam Decka była jakość audio. Mamy tutaj zestaw dwóch frontowych głośników, z pokaźnymi wycięciami. Po kontakcie z innymi konsolami tego typu (Nintendo Switch, PS Vita, w zamierzchłych czasach także PSP) trochę spodziewałem się, że będę używał Decka głównie z podłączonymi słuchawkami. W rzeczywistości było dokładnie na odwrót. Zintegrowane głośniki są bardzo głośne, grają czysto, bez zgrzytów i dają pełny dźwięk. Jest to jeden z najlepszych zestawów audio, jakiego kiedykolwiek doświadczyłem w urządzeniu mobilnym.

Jeśli planujemy jednak skorzystać ze słuchawek, to Steam Deck pozwoli nam na podłączenie zarówno modeli przewodowych (poprzez gniazdo mini jack), jak i modeli bezprzewodowych (zintegrowane Bluetooth).

Czas pracy na baterii i ładowania

Czas pracy na baterii Steam Decka LCD bardzo mocno zależy od tego, w co gramy i na jakich ustawieniach. Jeżeli odpalimy na decku jedną z nowszych gier AAA na nieco wyższych ustawieniach (w takiej sytuacji system będzie pobierał 22-26W), to bardzo prawdopodobne, że akumulator nie wytrzyma nawet dwóch godzin. Mój rekord w “dobijaniu” Steam Deckowej baterii to 1 godzina i 20 minut podczas grania w Doom Eternal na ustawieniach wysokich. Są to wyniki dalekie od ideału.

O niebo lepiej wygląda sytuacja w przypadku gier średnio wymagających, np. gier AAA sprzed kilku-kilkunastu lat, czy przy emulacji większości tytułów z Nintendo Wii, Wii-U, PS2. Wtedy możemy liczyć na około 3-4 godziny pracy.

Najdłuższą żywotność akumulatora osiągniemy w grach Indie, przy streamingu gier, czy emulacji retro 8-bitowych/16-bitowych systemów (np. SNES, GameBoy Advance, czy Sega Genessis). Przy takiej rozgrywce bateria o pojemności 40 Wh wytrzyma 5-6 godzin. Absolutnie najlepsze wyniki udało mi się osiągnąć w grze Celeste, gdzie Steam Deck dobił do 7 godzin nieustannej pracy.

Żywotność baterii

Suma summarum czas działania Steam Decka nie jest wcale najgorszy, ale podczas grania w bardziej wymagające gry może on nas mocno ograniczać.

Dołączony zasilacz o mocy 45W pozwala wrócić konsoli Valve do gry po około 2-2,5h ładowania.

Kultura pracy

W kwestii kultury pracy sprawa wygląda podobnie, jak z baterią. Przy mniej i średnio wymagających grach Steam Deck jest praktycznie niesłyszalny, a temperatury podzespołów wahają się w granicach 50-70 stopni. Jeżeli, jednak mocno przyciśniemy Steam Decka, to sytuacja przestaje się prezentować aż tak różowo. Wentylator kręcący się ponad 6000 razy na minutę i temperatury APU w okolicach 80-85 stopni to, coś, do czego będziemy musieli się przyzwyczaić, grając w najnowsze tytuły AAA. Nie są to oczywiście wartości tragiczne, ale podczas takiej zabawy dźwięk wentylatora potrafi przedrzeć się do uszu.

Na szczęście, wewnętrzne temperatury podzespołów praktycznie nie wpływają na część obudowy, którą będą obejmować nasze dłonie podczas użytkowania. Dlatego Steam Deck nawet po kilku godzinach intensywnego grania, nie da się we znaki naszej skórze.

Wsparcie społeczności

Jedną z ogromnych zalet Steam Decka, o której nie mówi się chyba zbyt często, jest ogromne wsparcie społeczności. Od wydania handhelda Valve w sieci pojawiło się mnóstwo poradników opisujących rozwiązanie danych problemów (czego przykładem jest np. mój blog), skryptów automatyzujących i ułatwiających dane działania (np. instalacje sklepu Epic Games), interesujących pluginów (decky loader) oraz dedykowanych, fizycznych akcesoriów. To zaangażowanie użytkowników Steam Decka sprawia, że urządzenie z dnia na dzień, z tygodnia na tydzień i z miesiąca na miesiąc, staje się odrobinę lepsze i jeszcze przyjemniej się z niego korzysta.

Interfejs SteamOS po modyfikacjach
Interfejs SteamOS po zainstalowaniu modyfikacji ze sklepu Decky Loader

Słodko gorzkie doświadczenie z reklamacją Steam Decka

Nam sam koniec (już trochę poza samą recenzją urządzenia), chciałbym napisać o moich doświadczeniach z wysyłaniem Steam Decka na gwarancję

Krótko po otrzymaniu konsolo-komputera od Valve okazało się, że mój wyświetlacz miał wadę, która objawiała się poprzez wyświetlanie co jakiś czas podłużnego, czarnego paska na ekranie. Szybki kontakt ze Steam Support, dołączenie filmu i zapewnienie, że próbowałem już reinstalować system i szybko otrzymałem opłaconą etykietę zaadresowaną do serwisu (albo innego punktu Valve, bo z tego co pamiętam, konsola najpierw szła do Niemiec, a potem jeszcze do Czech). Według poleceń od supportu wymontowałem mój dysk SSD 512 GB, włożyłem nazad fabryczny moduł eMMC, zapakowałem konsolę wraz z Etui i nadałem paczkę w punkcie UPS.

Mniej więcej dwa tygodnie później Steam Deck wrócił na mój próg. Z lekką ekscytacją rozpakowałem odzyskanego handhelda uruchomiłem go i… po chwili uruchomił się on ponownie i ponownie, i ponownie. Sprzęt wrócił z serwisu i miał cholernego bootloopa. Trochę rozczarowany postanowiłem więc zainstalować swój poprzedni dysk SSD i… system uruchomił się normalnie. Oznaczało to, że problem dotyczył albo samego dysku, albo (co bardziej prawdopodobne) niepoprawnie zainstalowanego/skonfigurowanego oprogramowania.
Na szczęście, jak okazało się później, oryginalny problem z ekranem mojego Steam Decka został całkowicie wyeliminowany i sprzęt bez większego zająknięcia działa do dzisiaj. Pomimo tego, przez problem z bootloopem mam średnio pozytywne spojrzenie na support Valve, bo gdybym nie chciał reinstalować systemu/samemu grzebać w moim sprzęcie to musiałbym wysyłać Steam Decka ponownie do serwisu. Dla każdego użytkownika na pewno byłoby to frustrujące. Z tego co czytałem na forach, to ten problem nie jest całkowicie odosobniony (widziałem kilka postów z podobnymi problemami). Jeżeli miałbym coś zasugerować supportowi Valve, to polecałbym poświęcenie większej uwagi na sprawy trywialne i teoretycznie łatwe, jak właśnie reinstalacja systemu.

Podsumowanie — Steam Deck, mój ulubiony Handheld

Steam Deck ma większość cech, których oczekiwałbym od konsoli przenośnej. Bardzo wysoka jakość wykonania, mnóstwo opcji sterowania (głównie wysokiej jakości), genialna wygoda użytkowania, wysoka wydajność w grach komputerowych, wspaniała jakość emulacji, akceptowalny ekran, dobry czas pracy na baterii w mniej wymagających grach i jedne z najlepszych głośników, jakich doświadczyłem w urządzeniu mobilnym. Do tego trzeba dodać niezwykle funkcjonalny system SteamOS i w miarę niska cena zaczynająca się od 1700 zł w przypadku konsoli nowej i 1350 zł, gdy mówimy o Steam Decku odświeżonym. Wszystko to sprawia, że łatwo mogę zapomnieć o niedociągnięciach, typu średni D-pad, czy słaby czas pracy na baterii w grach AAA i uznać, że aktualnie, jest to mój ulubiony handheld. Jego zakup mogę polecić każdemu, kto chce komputero-konsoli potrafiącaej uruchomić większość gier ze Steam i świetnie radzącej sobie w emulacji… a przynajmniej tak powiedziałbym, gdy na rynku nie pojawił się Steam Deck OLED.

Steam Deck OLED nieco komplikuje ocenę podstawowego decka. Wspomniany wariant jest wyraźnie droższy, ale za to oferuje o niebo lepszy wyświetlacz, znacznie poprawioną baterię i kilka innych drobniejszych usprawnień. W przypadku zakupu urządzenia nowego każdy sam musi zdecydować, czy warto dopłacić do lepszego sprzętu.

Jeżeli jednak macie możliwość okazyjnego zakupu używanego lub odnowionego wariantu LCD, to w moim odczuciu taki Steam Deck będzie świetnym wyborem.

Plusy:

  • Bardzo wygodny
  • Świetna jakość wykonania obudowy i (większości) przycisków
  • Dużo opcji sterowania (joysticki, żyroskop, D-pad, touchpady)
  • Akceptowalny wyświetlacz
  • Świetna współpraca ze stacjonarnym komputerem (automatyczna synchronizacja zapisów w grach Steam, możliwość strumieniowania zawartości)
  • Wysoka wydajność w grach na komputery i emulacji (choć nie absolutnie najlepsza w świecie handheldów)
  • Prostota użytkowania systemu SteamOS w trybie gry
  • Mnóstwo możliwości do kombinowania (tak jak z komputerem)
  • Fenomenalne głośniki
  • Czas pracy na baterii w mniej wymagających grach (np. Indie albo emulacji)
  • Ogromne wsparcie od społeczności
  • Dość łatwa możliwość naprawy/rozbudowy
  • Świetnej jakości etui w zestawie
  • Stosunek ceny do jakości (zwłaszcza w przypadku modeli odnowionych przez Valve)

Minusy:

  • Średni D-pad
  • Czas pracy na baterii w wymagających grach AAA
  • Pod większym obciążeniem wentylator zaczyna już być słyszalny
  • Ewentualne problemy z uruchomieniem niektórych gier przez Proton

Podobał Ci się artykuł i chcesz wesprzeć tworzenie podobnych treści? Możesz postawić mi kawę/herbatę (zapewne to drugie) w serwisie buycoffee.to

Zaproszenie na kawę

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *