Steam Deck OLED Refurbished recenzja — wart swojej ceny?

Steam Deck OLED Refurbished recenzja — wart swojej ceny?

Podstawowego Steam Decka LCD zakupiłem ponad 2,5 roku temu. Sprzęt od Valve okazał się być do mnie świetnie dopasowany, bo praktycznie od razu stał się jednym z najczęściej używanych przeze mnie urządzeń do grania. Zakup Steam Decka pozwolił mi w łatwy sposób cieszyć się grami na kanapie, poza domem, czy na balkonie, co okazało się być dla mnie o wiele wygodniejsze niż granie na PC przy biurku. Tak, jak jednak wspomniałem w swojej recenzji modelu LCD: wariant ten miał kilka mniejszych i większych wad, które nieco mnie irytowały. Kiedy więc Valve uruchomiło pod koniec zeszłego roku sprzedaż odnowionego Steam Decka OLED, uznałem, że warto wydać kilka monet, aby sprawdzić, czy moje doświadczenie z nowszym modelem będzie zauważalnie lepsze. I oto jesteśmy prawie 4 miesiące później, gdzie chyba znam już odpowiedź. W tej recenzji Steam Decka OLED Refurbished postaram się zawrzeć w sumie 3 rzeczy: moje wrażenia korzystania ze Steam Decka OLED, porównania z oryginalnym wariantem LCD i odpowiedź na pytanie, czy warto zainteresować się Deckiem odnowionym. Wszystkie te rzeczy znajdziecie poniżej.

Specyfikacja Steam Decka OLED

Specyfikacja Steam Decka OLED prezentuje się następująco:

  • Procesor: Niestandardowe APU od AMD o nazwie kodowej “Van Gogh” z 4-rdzeniowym i 8-wątkowym CPU opartym na architekturze Zen 2 z maksymalną częstotliwością taktowania 3,5 GHz
  • Układ graficzny: Zintegrowany układ graficzny z 8 jednostkami obliczeniowymi RDNA 2 pracującymi z częstotliwością do 1,6 GHz
  • Pamięć RAM: 16 GB pamięci RAM LPDDR5 o taktowaniu 6400 MT/s
  • Dysk: SSD NVMe o pojemności 512 GB lub 1 TB  (w zależności od wariantu) w formie wymienialnego modułu m.2 2230.
  • Wyświetlacz: dotykowy OLED o przekątnej 7,4 cali i rozdzielczości 1280 na 800 pikseli (proporcje 16:10). Częstotliwość odświeżania 90 Hz
  • Porty: USB-C (z obsługą ładowania, przesyłu danych i przesyłu obrazu) i złącze słuchawkowe (góra) oraz slot na kartę microSD (dół)
  • Frontowe głośniki stereo
  • Akumulator o pojemności 50 Wh
  • System operacyjny: SteamOS
  • Łączność bezprzewodowa: Bluetooth 5.3 i trójpasmowe Wi-Fi 6E
  • Waga: 640g
  • Wymiary: 29,8 (szerokość) na 11,7 (wysokość) na 4,9 (grubość) cm
  • Cena: od 2599 zł (nowe); od 2079 zł (odnowione przez producenta)

*Testowany przeze mnie model ma dysk o pojemności 512 GB i błyszczący ekran. Model z dyskiem 1 TB ma antyrefleksyjny oraz nieco inne etui.

Jak widać, zmian względem pierwszego Steam Decka LCD jest relatywnie mało, bo główne usprawnienia dotyczą samego ekranu, 25% większego akumulatora oraz odrobinę szybszej pamięci RAM. Z tej specyfikacji można łatwo wywnioskować, że Deck OLED nie będzie zauważalnie szybszy niż wariant z panelem LCD, dlatego na pewno nie można tu mówić o “Steam Decku drugiej generacji” (ten pojawi się raczej w nieco dalszej przyszłości).

Zawartość opakowania i zewnętrzny stan urządzenia

Rozpoczynamy od rozpakowania urządzenia i zweryfikowania jego stanu. Steam Deck OLED Refurbished przychodzi do nas w tym samym kartonowym, co inne warianty komputero-konsoli. Pudełko zostało zaprojektowane przez Valve i na jego powierzchni znajdziemy kilka easter-eggów (np. kostkę z serii gier Portal).

Po tej pierwszej warstwie naszym oczom ukaże się etui (z deckiem w środku), które zostało opakowane folią i małym kartonikiem z nazwą zakupionego produktu. Oprócz tego w pudełku mamy też nieco mniejszy kartonik zawierający ładowarkę USB typu C o mocy 45W. Jest to praktycznie ta sama kostka, co w przypadku Steam Decka OLED, jednak tym razem ma ona nieco dłuższy kabel (2,5 m zamiast 1,5 m).

Etui dołączone do Steam Decka OLED też doczekało się kilku małych  zmian. Po pierwsze zamiast białych/niebieskich akcentów mamy tutaj odrobinę pomarańczowego materiału, wskazującego na to, że w środku siedzi model z ekranem OLED. Ze środka etui zniknął też cienki pasek służący do łatwiejszego wyjmowania handhelda (nad czym nieco ubolewam). Poza tym wciąż jest to wysokiej jakości (choć nieco duży) futerał, który powinien dobrze zabezpieczyć naszego Steam Decka podczas podróży. W modelu z 1 TB pamięci, dołączone etui jest “podwójne” (w stylu matrioszki), bo po odpięciu odpowiedniego suwaka, możemy odczepić od etui jego zminimalizowaną (toteż gorzej zabezpieczającą) wersję.

Finalnie po odpięciu etui naszym oczom powinien ukazać się Steam Deck OLED w pełnej okazałości.

Otrzymywany zestaw jest więc dość standardowy, ale fakt, że już na starcie otrzymujemy dla Decka porządne etui, trzeba zaliczyć na plus.

Jeżeli chodzi o stan odnowionego Steam Decka OLED, to w moim przypadku sprzęt wyglądał praktycznie idealnie. Przy pierwszych oględzinach nie znalazłem chyba żadnej ryski, plamki ani innych niedoskonałości zarówno na ekranie, jak i na samej obudowie. Jeżeli wszystkie inne urządzenia z programu Refurbished wyglądają podobnie, to o stan zewnętrzny na pewno nie trzeba się martwić.

Pełny film z mojego Unboxingu można zobaczyć poniżej:

Budowa i jakość wykonania — Deck poszedł na dietę

Pod względem budowy oraz  wyglądu Steam Deck OLED mocno przypomina pierwszy model LCD. Ma on jednak kilka pomniejszych zmian, które pozwalają poznać, czy mamy do czynienia z wariatem starszym, czy też jego młodszym bratem. Wciąż jedno i drugie urządzenie ma bardzo podobną bryłę. Oznacza to, że Deck OLED wciąż jest konsolą relatywnie dużą i raczej nie zmieści się nam on do kieszeni naszych spodni.

Tradycyjnie na froncie handhelda znajdziemy ekran (w formacie 16:10) otoczony najważniejszymi elementami sterującymi (przyciski A/B/X/Y, D-Pad, Joystick, przyciski funkcyjne oraz charakterystyczne touchpady). Tutaj możemy dostrzec 3 różnice względem Decka LCD: po pierwsze ekran nieco urósł (7,4” vs. 7”) i ma zdecydowanie mniejsze ramki. Po drugie: Joysticki mają inne ogumienie i kolor. No i po trzecie: oznaczenia przycisków mają barwę szarą, a nie białą.

Front Steam Decka OLED

Patrząc na górę Decka OLED znajdziemy przyciski L1/L2 oraz R1/R2, przyciski głośności, przycisk włączania, wylot powietrza, diodę ładowania no i porty: USB typu C oraz słuchawkowy. Tym razem (inaczej niż w Decku LCD) przycisk włączania jest pomarańczowy, a dioda sygnalizująca zmienia kolor (na zielony) po pełnym naładowaniu.

Górna krawędź konsoli od Valve

Dolna krawędź Decka OLED skrywa pojedynczy slot na kartę microSD.

Dół

Na plecach Steam Decka OLED są dodatkowe 4 konfigurowalne przyciski w postaci łopatek. Oprócz tego mamy tutaj wlot powietrza no i 8 śrubek typu TORX trzymających tylną klapkę.

Tył Steam Decka z dodatkowymi przyciskami

Prawa i lewa krawędź są wolne od jakichkolwiek interesujących elementów.

Jeżeli chodzi o jakość wykonania, to pierwsze co zauważyłem po wzięciu nowszej konsoli Valve do dłoni to fakt, że… przeszła ona na dietę. Deck OLED jest bowiem odczuwalnie (bo o ponad 30g) lżejszy i dla mnie (czyli kogoś, kto używał wariantu LCD bardzo regularnie) różnica ta była naprawdę dziwna (w pozytywnym tego słowa znaczeniu).

Mimo że nowszy Deck waży znacznie mniej, to na szczęście nie ucierpiała na tym jakość wykorzystanych materiałów. Tworzywa sztuczne wykorzystanie do stworzenia obudowy są tym razem nieco bardziej szorstkie, co poprawia ogólną przyczepność. Grubość plastików jest porządna i nawet przy próbie wgniecenia ich z porządną siła nie wyginają się one ani nie odkształcają.

Przy próbie wygięcia całego Decka OLED urządzenie również zachowuje się jak “skała” i nie usłyszymy od niego nawet małego skrzypnięcia. Potrząśnięcie Deckiem, zaowocuje za to tylko bardzo delikatnym grzechotem przycisków A/B/X/Y. To zwiastuje nam, że wszystkie elementy obudowy zostały bardzo dobrze spasowane.

Pomimo swojej szorstkości, plastiki nie podrażniają skóry i trzymając Steam Decka OLED “normalnie”, nie znajdziemy, żadnych ostrzejszych krawędzi, które psułyby ten efekt.

Ekran urządzenia oczywiście wciąż jest chroniony przez szkło hartowane, które powinno mieć wysoką odporność na zarysowania.

Biorąc to wszystko do kupy: uważam, że Steam Deck OLED jest wykonany bardzo dobrze i jedynym śladem użytkowania, jaki znalazłem na jego obudowie po 4 miesiącach korzystania, jest malutkie odbarwienie widoczne tylko pod odpowiednim światłem.

Jakość głównych przycisków

Przechodzimy do omówienia jakości “standardowych” przycisków  (wszelkie pozostałe elementy sterowania, takie jak Joysticki, czy touchpady są opisane nieco niżej, aby nie wydłużać za bardzo tej sekcji). Tutaj także większość elementów jest podobna do tych stosowanych w modelu LCD, jednak Valve delikatnie usprawniło kilka rzeczy, aby na Steam Decku OLED grało się suma summarum lepiej.

Zaczynamy od przycisków A/B/X/Y. Te mają dość spory rozmiar (sporo większe niż w Joy-Conach, mniejsze niż w padach od Xboxa), są mocno zaokrąglone i wyraźnie wystają ponad poziom obudowy. Dzięki temu łatwo jest w nie wszystkie trafić i żaden z tych przycisk nie blokuje się ani nie ociera o obudowę podczas ich używanie. U podstawy wszystkie omawiane przyciski korzystają z miękkiej membrany, która wymaga małej siły do pełnego wciśnięcia i aktywacji. Dzięki temu naciśnięcie przycisków jest bardzo łatwe (a przy okazji są one relatywnie ciche). Wszystkie te cechy sprawiają, że z przycisków A/B/X/Y korzysta się przyjemnie i bezproblemowo. W porównaniu z Deckiem LCD: są to praktycznie takie same przyciski.

Przechodzimy na lewą stronę do krzyżaka. Ten także jest spory, wystaje wyraźnie ponad poziom obudowy i korzysta u podstawy z miękkiej membrany. Oprócz tego ma on odrobinę luzu (powinno to ułatwić “rollowanie), a jego powierzchnia została wykonana ze śliskiego, błyszczącego plastiku (co nigdy mi się do końca nie podobało).

Co do kwestii jego funkcjonalności: w grach platformowych ten D-pad funkcjonował u mnie całkiem nieźle. Przy ogrywaniu gier takich jak Celeste, czy Hollow Knight, zazwyczaj mogłem sterować postacią precyzyjnie dokładnie tak, jak tego chciałem i tylko od czasu do czasu zdarzały się sytuację, gdzie Deck zarejestrował nie ten ruch, których chciałem. Przy omawianiu Steam Decka LCD wspominałem, że sprzęt miałem u mnie problem z nieco zbyt łatwym wykrywaniem przekątnych, jednak tutaj wydawało mi się to znacznie mniejszym problemem, więc albo krzyżak w Decku OLED jest delikatnie zmieniony, albo wykrywanie przekątnych było efektem wyrobienia membrany w moim starym modelu, albo po prostu nauczyłem się lepiej grać w gry na starość.

Steam Deck Celeste
Krzyżak Steam Decka sprawdza się ok w precyzyjnych platformówkach takich, jak Celeste…

W bijatykach sytuacjach jest podobna, czyli D-pad sprawdza się ok, ale też nie absolutnie perfekcyjnie. Grając w tytuły z Serii Street Fighter ruchy specjalne (wymagające szybkiego rollowania/zmiany kierunku) zazwyczaj były rejestrowane poprawnie (mniej więcej 90-95% tego ruchów było ok). Przy trudniejszym do wykonania Shoryukenie, czułem za to, że muszę mocno pilnować tego, aby odpowiednio mocno nacisnąć wszystkie kierunki na D-padzie w celu prawidłowego zarejestrowania ruchu (co zapewne pokrywa się z moją teorią, że krzyżak nie jest jeszcze do końca wyrobiony). Przez to ruch ten raz mi wychodził, a raz nie: czasem po krótkim przyzwyczajeniu mogłem zrobić Shoryukena 4-5 razy pod rząd, a czasem zamiast niego trafiałem Hadokena.

Hadoken on the Deck
… i to samo można powiedzieć o bijatykach

Sumując: D-pad jest w mojej ocenie ok i da się na nim grać zarówno w precyzyjne platformówki, jak i bijatyk, jednak w żadnej z tych kategorii nie jest on wybitnie dobry. Pod tym kątem, niektóre inne pady i konsole wypadają zauważalnie lepiej, więc mam nadzieję, że w kolejnych urządzeniach Valve jeszcze trochę dopracuje ten element.

Pozostałe przyciski na froncie, to wszelkie nasze “skrótowce”, czyli Start/Select i przycisk Steam/Przycisk z trzema kropkami. Wszystkie one korzystają u podstawy z miękkiej membrany i funkcjonowały zawsze w porządku, dlatego nie poświęcę im więcej uwagi.

Na górze Decka znajdziemy 4 pozostałe przyciski, czyli bumpery L1/R1 i triggery L2/R2

Bumpery są rozmiarowo bardzo szerokie i można je prawidłowo wcisnąć praktycznie w dowolnym miejscu. U podstawy korzystają one z mikroprzełączników, które nie wymagają dużo siły do aktywacji i wydają bardzo satysfakcjonujący klik przy naciśnięciu. Tutaj zauważyłem, że są one odrobinę głośniejsze niż w Decku LCD, ale ich wciśnięcie zapewnia też lepsze odczucia, czyli coś za coś.

Triggery też są spore i funkcjonują one prawidłowo w sposób analogowy (czyli mogą przyjąć wartość od zera do 1, a nie tylko 0 i 1). Według informacji, które udało mi się znaleźć, do odczytania pozycji korzystają one z efektu Halla (jest to trochę ironiczne, co zamierzam wytłumaczyć w następnej sekcji). Według moich testów obydwa triggery były bardzo czułe i zaczynały reagować już po wciśnięciu ich na głębokość 1-1,5 mm. W testerze było widać, że wraz z naciśnięciem zmian było bardzo dużo i były one w miarę liniowe. Dlatego właśnie myślę, że wszyscy fani gier wyścigowych będą z nich bardzo zadowoleni.

Ogólnie: “normalne” przyciski w Steam Decku OLED są bardzo dobre i myślę, że jedynym elementem, który wymaga tutaj nieco więcej uwagi od producenta, jest nie do końca idealny krzyżak.

Joysticki

Czas porozmawiać nieco o Joystickach.

Z podstawowych informacji: są one duże, mają bardzo przyjemne ogumienie na górze (inne niż w Decku LCD z bardziej plastikowym czubkiem) i niestety u podstawy korzystają z potencjometrów. Oznacza to, że są one narażone na dryfowanie, które może wystąpić po kilku dobrych latach użytkowania handhelda od Valve. Tak, jak zapowiadałem nieco wyżej: jest to nieco ironiczne, bo w triggerach firma odpowiedzialna za Steama wykorzystała sensory Halla reagujące na magnesy. Gdyby to samo zdecydowano się zrobić z joystickami, to ryzyko driftu praktycznie by nie istniało, ale cóż… przynajmniej wymiana joysticków jest relatywnie łatwa i na rynku znajdują się zamienniki wykorzystujące magnesy, a nie potencjometry.

Wracając jednak do odczuć z funkcjonowania joysticków: są one naprawdę dobre.

Oba Joysticki w Steam Decku OLED mają dobre “napięcie”, czyli nie są ani zbyt trudne, ani zbyt łatwe do przesunięcia.

Przy wychyleniu w dowolnym kierunku Joysticki chodzą płynnie i równo i tylko przy ciągłym kręceniu nimi w kółko da się u mnie odczuć już odrobinę “tarcia”.

Z przeprowadzonych przeze mnie testów, wynika, że zastosowane przez Valve Joysticki mają dobrą okrągłość i symetryczność (błędy wynoszące około 10%). Cechują się też one bardzo wysoką rozdzielczością (ponad 1000 punktów przy przesunięciu od centrum do lewej). Dzięki tej drugiej rzeczy Joysticki zawsze płynnie i precyzyjnie powinny odczytywać nasze ruchy.

Jedyny problem, jaki zauważyłem w tych Joystickach (oprócz tego, że są one oparte o potencjometry) to fakt, że farba/lakier na trzonkach powoli wyciera się wraz z użytkowaniem. Podobny problem miałem już w Steam Decku LCD (ale tam był on jeszcze gorszy przez sam fakt tego, że trzony były szare, a otaczające je obudowa czarna). Fajnie byłoby, gdyby przy kolejnej okazji Valve zastosowało metalowe trzony i wzmocnione otoczki (jak to jest zrobione np. w tanim padzie 8BitDo Ultimate 2C), by uniknąć tego typu problemów z przecieraniem.

Inne elementy sterujące

W tej sekcji omówimy sobie wszystkie mniej “konwencjonalne” elementy sterowania zawarte w Steam Decku OLED.

Zacznijmy od chyba najbardziej charakterystycznych touchpadów po obu stronach ekranu. Są one duże, działają w mojej ocenie precyzyjnie i wbudowano w nie haptyczne wibracje. Wibracje te przede wszystkim symulują rzeczywiste przyciski, gdy wciśniemy touchpada i to oszustwo wychodzi im na pewno bardzo dobrze, bo wiele osób nie zdaje sobie nawet sprawy z tego, że żadnych przycisków tutaj nie ma. Wspomniane wibracje przenoszą się też na całe urządzenie tworząc w ten sposób lekki efekt “rumble”. W Steam Decku OLED Valve zdecydowanie zwiększyło siłę wibracji względem modelu LCD, co pozwala lepiej ocenić, w którym miejscu na tochpadzie znalazł się palec, bez spoglądania na samo urządzenie. Sam nie korzystam z tych touchpadów zbyt często podczas grania, jednak podczas nawigowania po systemie w trybie Desktop są one dla mnie naprawdę nieocenione. Słyszałem też, że te touchpady są wręcz uwielbiane przez graczy niektórych RTS’ów (sam tego raczej nie zweryfikuję, bo w żadne RTS’y po prostu nie gram).

Teraz kierujemy naszą uwagę do tyłu, a konkretnie do 4 przycisków/łopatek o oznaczeniach L4/R4 i L5/R5. Te przyciski są bardzo duże i nasze palce powinny naturalnie na nie trafić, po objęciu Steam Decka OLED. U podstawy korzystają one z mikroprzełączników, które w mojej ocenie są dobrze zbalansowane, czyli, że nie będą ani za trudne, ani za łatwe do wciśnięcia (co pozwoli na uniknięcie przypadkowych kliknięć). Wszystkie te przyciski możemy przypisać do praktycznie dowolnego klawisza, jaki sobie wymarzymy (zarówno jeśli chodzi to symulację przycisków z kontrolera, jak i z klawiatury). W każdej grze przyciski mogą też zachowywać się też inaczej, czyli np. w jednej grze L4 będzie funkcjonowało jako przycisk L1, a w innej już jako przycisk F11. Zmiana mapowania omawianych przycisków jest bardzo łatwa, bo wystarczy, że podczas gry naciśniemy przycisk Steam, wejdziemy w ustawienia kontrolera i właśnie tam będziemy mogli włączyć tylne przyciski oraz zmienić ich zachowanie. Te przyciski są czymś, co naprawdę uwielbiam i zdecydowanie wolę korzystać z nich niż np. z przycisków L3/R3 zintegrowanych w joystickach.

Na sam koniec tego akapitu kilka słów o zintegrowanym żyroskopieTen już po wyjęciu Decka z pudełka był u mnie dobrze skalibrowany, jednak w razie czego własnoręczną kalibrację możemy przeprowadzić też w ustawieniach kontrolera. Po wejściu do gry żyroskop chodzi płynnie i jest dość precyzyjny, dlatego bardzo lubię z niego korzystać przy emulacji niektórych nowszych konsol.

Ze wszystkimi omówionymi elementami “niekonwencjonalnymi” można szybko zapoznać się dzięki grze Aperture Science, która służy nieco jako taki tutorial do pełnego wykorzystania możliwości Decka. Wszystkim posiadaczom konsoli od Valve szczerze polecam przejść ową grę, bo jest ona krótka, przyjemna, a przy okazji nauczy nas nieco o trzymanym handheldzie

Komfort użytkowania

Steam Deck OLED, jak pewnie większość osób widzi, jest urządzeniem większym i grubszym, co (w mojej ocenie) wpływa bardzo dobrze na komfort użytkowania całego urządzenia.

Wynikiem takiego stanu rzeczy jest przede wszystkim obecność dużych gripów, które pozwalają w łatwy sposób chwycić wygodnie to urządzenie do grania.

W takiej pozycji wszystkie elementy sterujące są dostępne zaraz pod palcami i można je łatwo znaleźć, a następnie aktywować.

Komfort użytkowania Steam Decka OLED jest bardzo wysoki

Jako że Steam Deck OLED jest nieco lżejszy, niż wcześniejszy model LCD to przy długich sesjach trzyma się go po prostu przyjemniej. Sam rzadko miałem problemy z wagą oryginalnego handhelda, jednak Deck OLED pod względem komfortu to na pewno urządzenie lepsze i sam mogę go spokojnie używać przez wiele godzin bez żadnego ucisku w dłoniach/nadgarstkach, czy innych negatywnych efektów.

Niektóre osoby zapewne mogą mieć problem z tym, że Steam Deck OLED jest rozmiarowo duży. Sam jednak jako osoba z mniejszymi dłońmi nie miałem z tej wielkości żadnych obiekcji związanych z komfortem.

Ekran — po prostu łał

Ekran to zdecydowanie największa i najważniejsza z różnic omawianego urządzenia względem wcześniejszego Steam Decka. Moje wrażenia z użytkowania obecnego tutaj rozwiązania można podsumowań w dosłownie jednym zdaniu: po prostu łał.

Zacznijmy jednak od początku: Steam Deck OLED (jak wskazuje jego nazwa) wykorzystuje wyświetlacz wykonany w technologii OLED. Jest on dotykowy, ma przekątną 7,4” (co oznacza, że jest 0,4 cala większy niż w wariancie LCD) i zachował rozdzielczość 1280 na 800 pikseli (proporcje 16:10). Ostrość obrazu wypada więc tutaj ok, ale też nie jakoś wybitnie. Inne aspekty obrazu to już na szczęście absolutna sielanka.

Kolory na zastosowanym panelu OLED są przede wszystkim ładne i mocno nasycone, bo nowszy Steam Deck potrafi wyświetlić wszystkie kolor z przestrzeni sRGB oraz z szerszego gamutu DCI-P3. Stoi to w dużym kontraście do Steam Decka LCD, którego panel mógł wyświetlić jedynie 70% kolorów ze standardowej warstwy, co skutkowało tym, że niektóre barwy wypadały po prostu blado i trochę nieładnie.

Jakość ekranu Steam Deck OLED
Kolory na Steam Decku OLED wyglądają naprawdę fantastycznie

Mówiąc już o kontraście: omawiany Steam Deck na skutek wykorzystania technologii OLED wyświetla praktycznie idealne czernie, co oznacza, że kontrast jest właściwie nieskończony. Porównując to ze Steam Deckiem LCD, którego czernie przypominały bardziej odcienie szarości, nowszy model oferuje pod tym względem po prostu o wiele lepsze wrażenia. W ciemniejszych scenach zmiany w otrzymywanej głębi wyglądają trochę tak, jakbyśmy grali w zupełnie inną grę.

Czernie na Steam Decku OLED
Czernie na Steam Decku OLED są tak czarne, jak dusza szatana

Jasność w standardowym trybie SDR też wzrosła nieco w porównaniu z poprzednim modelem, bo osiąga około 600 nitów, a nie 500, jak to było w poprzednim modelu. Taki skok powinien nieco pomóc przy ogrywaniu gier na zewnątrz.

Deck OLED ma też tutaj pewną tajną broń, bo wspiera wyświetlanie treści w trybie HDR. Dzięki temu w kompatybilnych grach jasność może automatycznie podskoczyć aż do poziomu 1000 nitów a dodatkowo nasycenie kolorów i głębia obrazu mogą zostać dodatkowo podbite przez dewelopera gry. Największe różnice pod tym względem widać chyba w grze Ori and the Will of The Wisp, gdzie grafika w trybie HDR zmienia się mocno na plus. Spore wrażenie tryb HDR zrobił też na mnie w Wiedźminie 3: wciąż pamiętam moment, gdy wychodząc z ciemnej jaskini, nagle w wyjściu zaświtało czyste, super jasne niebo. Kontrast pomiędzy ciemnością jaskini a jasnością nieba w tym momencie dosłownie sprawił, że musiałem zbierać szczękę z podłogi.

Gra Ori and The Will of the Wisps bez HDR
Gra Ori and The Will of the Wisps bez HDR
Gra Ori and The Will of The Wisps po włączeniu HDR
Gra Ori and The Will of The Wisps po włączeniu HDR

Przy omawianiu ekranu nie można także zapomnieć o zwiększonej częstotliwości odświeżania (90 Hz dla ekranu OLED vs. 60 Hz w modelu z ekranem LCD). W grach które mogą chodzić w 90 FPS, zmiana w płynności będzie widoczna praktycznie od razu (oczywiście na plus dla modelu OLED).

Wszystkie te zmiany sprawiają, że ekran w Steam Decku jest 3 a może nawet 4 klasy lepszy niż średniawy panel w Decku LCD. Obecny model swoją jakością obrazu przebija nawet nieco Nintendo Switcha OLED, podczas, gdy poprzedni model nawet do końca nie dorównywał zwykłemu Nintendo Switch.

Porównanie ekranów w Decku OLED i Switchu OLED
Porównanie ekranów w Decku OLED i Switchu OLED

Aktualnie jedyna wada tego panelu, którą mogę zauważyć to efekt murra występujący w niektórych mocno specyficznych sytuacjach. Konkretnie: jeżeli w kompletnie ciemnym pomieszczeniu ustawimy na Decku OLED wysoką jasność i na ekranie wyświetli się kolor czarny, to zauważymy, że niektóre piksele są troszkę jaśniejsze, a nie idealnie czarne. Problem ten spowodowany jest najprawdopodobniej nie do końca idealnym sterowaniem napięciem przy tym zakresie jasności. Na szczęście rozwiązanie jest tutaj bardzo proste, bo wystarczy delikatnie obniżyć jasność, aby efekt murra całkowicie zniknął w tych warunkach (co prawdopodobnie i tak jest pewnie zdrowsze dla naszych oczu podczas grania w kompletnej ciemności). W jaśniejszych warunkach (np. podczas dnia, czy po włączeniu małej lampki w nocy) ten problem w ogóle się też nie pojawia. Tak jak mówię: warunki do jego wystąpienia są dość specyficzne.

Efekt Murra Steam Deck OLED
Efekt Murra pojawiający się w absolutnej ciemności, przy wysokiej jasności; w rzeczywistości poszczególne punkty wyglądają bardziej biało, a nie zielono jak na obrazku
Brak efektu Murra i idealne czernie po obniżeniu jasności
Brak efektu Murra i idealne czernie po obniżeniu jasności

Inny problem, który może ewentualnie zaistnieć w przyszłości na tym panelu to klasyczne dla OLED’ów “wypalenie”. Podczas zamawiania odnowionego sprzętu od Valve też trochę bałem się, że w Steam Decku OLED Refurbished będzie można znaleźć efekty tego zjawiska. Właśnie dlatego od razu po otrzymaniu konsoli dokładnie sprawdziłem ją poprzez wyświetlenie na ekranie głównych barw oraz szarości i na szczęście każdy z nich był wyświetlany praktycznie perfekcyjnie. Teraz po 4 kolejnych miesiącach użytkowania efekt tych testów jest dokładnie taki sam, więc akurat w moim przypadku (i stawiam, że dla większości użytkowników, którzy po prostu grają w gry także) wypalanie nie powinno być dużym problemem

Wydajność i wsparcie dla gier

Pora omówić jedną z najważniejszych kwestii każdego urządzenia do grania, czyli wydajność i wsparcie dla gier. Pod tym względem Steam Deck OLED wygląda praktycznie identycznie jak starszy Deck LCD z roku 2022, bo podzespoły obu wariantów są, prawie że takie same (istnieje mała różnica w prędkości  RAMu dająca 2-5 FPS lepszą wydajność w niektórych grach). Mamy tu do czynienia z 4-rdzeniowym i 8 wątkowym procesorem od AMD opartym o architekturę ZEN 2, zintegrowanym układem graficznym z 8 jednostkami na architekturze RDNA 2 i 16 GB pamięci RAM. Wszystko to działa pod kontrolą systemu Steam OS opartego na Linuxie, który musi wykorzystywać warstwę kompatybilności Proton do uruchamiania niektórych gier z Windowsa.

W praktyce te podzespoły rodem z 2021/2022 roku wciąż radzą sobie całkiem dobrze. Tyczy się to zwłaszcza sytuacji, gdy używamy Decka do ogrywania nieco starszych gier. W mojej ocenie najlepszy balans zapewniają tutaj gry z ery PlayStation 4, bo wyglądają one i działają na Steam Decku OLED bardzo dobrze. Przykładowo:

  • Dying Light 1 na ustawieniach nisko-średnich chodzi w 60 FPS
  • Wiedźmin 3 (bez aktualizacji Next-gen) na ustawieniach niskich też chodzi w 60 FPS
  • Dark Souls 3 na ustawieniach niskich chodzi w stabilnych 60 FPS
  • Sekiro na ustawieniach niskich chodzi na Decku OLED w (prawie, że idealnych) 60 FPS
  • Doom Eternal na ustawieniach wysokich chodzi w stałych 60 FPS
  • Red Dead Redemption 2 na ustawieniach mieszanych chodzi tutaj w stałych 40 FPS
Doom Eternal na Steam Decku
Gry z ery PS4 takie, jak Doom Eternal chodzą bardzo dobrze na Steam Decku

Oprócz tego Steam Deck OLED świetnie sprawdza się do ogrywania wszelkiego rodzaju gier Indie. Hades, Hollow Knight, Celeste, Risk of Rain 2, Undertale, gry z serii Ori, Stardew Valley, Balatro, Cuphead, R.E.P.O. i wiele innych tytułów wygląda wspaniale na Steam Decku OLED, a dodatkowo, bardzo często może chodzić w stabilnych 90 FPS pokrywających pełną częstotliwość odświeżania ekranu.

Hades na Steam Decku
Steam Deck OLED świetnie nadaje się do ogrywania wszelkiego rodzaju gier Indie takich, jak Hades

Steam Deck OLED może też odpalić sporą liczbę gier z aktualnej generacji, przykładowo taki Cyberpunk 2077, Elden Ring, Wiedźmin 3 w edycji next-gen, czy najnowszy God of War po dostosowaniu ustawień mogą chodzić na omawianej maszynie parowej w stałych 30-45 FPS’ach (w zależności od danej gry).

Wspomniane wyżej tytuły stanowią już jednak dla Decka pewien limit. Bo niektóre nowsze i (czasem) nieco bardziej zaawansowane graficznie gry będą chodzić na Steam Decku niczym pokaz slajdów. Mowa tutaj o grach typu: Monster Hunter Wilds, Horizon Forbidden West, czy Silent Hill 2. Parę dni temu publikacja Digital Foundry zrobiła bardzo dobry film, pokazujący, że nie wszystkie tytuły, które teoretycznie mogą być uruchomione na Decku, będą działać na nim płynnie i fajnie.

Dlatego przy zakupie Steam Decka powinniśmy zdawać sobie sprawę, że nie jest to najmocniejsza maszyna na świecie, która pozwoli nam bez problemu uruchamiać najnowsze gry w najlepszej możliwej jakości, no bo wciąż jest to urządzenie (bądź co bądź) mobilne z ograniczeniami dotyczącymi mocy.

W ocenie tego, czy dana gra będzie chodzić przyzwoicie/dobrze na Steam Decku OLED na pewno pomaga system weryfikacji wprowadzony przez Valve. Na stronie praktycznie każdego tytułu w sklepie/bibliotece znajdziemy małą budkę “Zgodność ze Steam Deckiem” wskazującą, czy gra zadziała na naszym handheldzie ok, czy będzie miała pewne mniejsze problemy, czy też okaże się, że jej wymagania przewyższają możliwości Decka.

Ogólnie używając Steam Decka OLED, jak na razie nigdy nie czułem, że brakuje mi na nim gier do ogrania. Sama moja biblioteka Steam ma ponad 400 pozycji, których nie ruszałem/zostawiłem na potem, a teraz dzięki posiadaniu Decka, czuję, że to “potem” właśnie nadeszło i nadszedł czas na nadrobienie najważniejszych rzeczy z mojego katalogu. Nie wspomnę już tutaj o wszelkich darmówkach z Epica, czy Goga, które też mogą być uruchomione na Steam Decku przy odrobinie kombinacji

Gier dostępnych natywnie/semi-natywnie dla Steam Decka jest więc wciąż całe multum i w moim odczuciu ciężko się tutaj nudzić.

Emulacja

Oprócz możliwości natywnego uruchamiania gier z PC, wydajność Steam Decka OLED, można wykorzystać też w nieco inny sposób, konkretnie: do emulacji starszych (a także nieco nowszych) konsol.

Sprzęt od Valve jest na tyle mocny, że można na nim odpalić gry z :

  • Ery 8, 16 i 32-bit (np. gry z SNES’a, Game Boya, czy Segi Genesis)
  • PlayStation 1 w rozdzielczości podbitej do 4K
  • Nintendo 64 w rozdzielczości 4K
  • Segi DreamCast (znowu w rozdzielczości 4K)
  • PSP (w rozdzielczości nawet 4K)
  • PS2 (w rozdzielczości 1080p nawet dla najbardziej wymagających gier)
  • Nintendo GameCube i Wii (w rozdzielczości 1080p dla praktycznie wszystkich gier)
  • Wii U (czasem z podbitym klatkarzem, np. Zelda Breath of The Wild chodzi na Decku w 40 FPS)
  • PS3 i Xboxa 360 (wybrane gry)
  • Nintendo Switch (problem z niektórymi grami, większość tytułów chodzi jednak dobrze w trybie handheld lub zadokowanym)
  • PlayStation 4 (aktualnie kompatybilność emulatora pozwala np. na ogranie Bloodborne w 30 FPS na Decku).
Bloodborne na Steam Decku
Bloodborne działające na Steam Decku przy pomocy emulatora ShadPS4

Wszystkie emulatory tych konsol, możemy bardzo łatwo skonfigurować przy pomocy narzędzi, które społeczność przygotowała specjalnie dla Steam Decka. Jeżeli chcecie dowiedzieć się więcej na ten temat, to polecam przeczytać mój dedykowany poradnik emulacji na Steam Decku.

Streaming — inny sposób doświadczenia gier na Decku

Mimo że Steam Deck OLED nie jest na tyle wydajny, by uruchamiać wszystkie gry lokalnie w super wysokiej jakości przy najwyższej płynności, to tę sytuację możemy nieco zmienić, jeśli mamy w domu inne urządzenie do grania i w miarę dobry Internet. Chodzi mi tutaj konkretnie o lokalny Streaming gier.

Dzięki takim aplikacjom, jak Moonlight (streaming z PC), Chiaki-ng (strumieniowanie z PS4/PS5), czy Greenlight (streaming z Xboxa) mamy bowiem opcję zdalnego połączenia Decka z naszym mocniejszym sprzętem do grania. W ten sposób Deck może być przekształcony w coś na kształt akcesorium PS Portal (ale bez ograniczeń dotyczących lokalnego uruchamiania gier) i przenieść rozgrywkę np. z PlayStation prosto do naszych dłoni.

W takiej funkcji Steam Deck OLED sprawdza się naprawdę świetnie, bo zaimplementowane w nim Wi-Fi 6E jest bardzo stabilne i prawidłowo trzyma połączenie nawet w pomieszczenia, w których zazwyczaj miałem problem z zasięgiem.

Jeżeli chodzi o kwestie opóźnień, to tutaj sprawa też wygląda ciekawie, bo niekiedy… strumieniowanie gier poskutkuje szybszym czasem reakcji, który wynika po prostu z faktu dużo wyższego FPS. Przykładowo odpalając Wiedźmina 3 w edycji “next gen” natywnie na Steam Decku OLED (na ustawieniach niskich) sprzęt od Valve będzie wyciągał stałe 45 klatki na sekundę. Przy streamingu, ograniczenia mocy są jednak zniesione i przy zdalnej grze z mojego PC mogłem grać już w stałych 90 FPS (i to na ustawieniach wysokich) co skutkowało nie tylko lepszą płynnością, ale też i nieco szybszą reakcją na kliknięcia przycisków. W efekcie gra funkcjonowała po prostu obiektywnie lepiej (ba, nawet wciąż prawidłowo funkcjonowała z HDR po zmianie jednej opcji w Moonlight).

Wiedźmin 3 streaming
Wiedźmin 3 w edycji Next Gen na ustawieniach wysokich w 90 FPS na Steam Decku? Dzięki Streamingowi to, jak najbardziej możliwe!

Jeśli więc macie w domu nowszą konsolę/PC i niezłą sieć lokalną to warto pamiętać o możliwościach streamingowych Steam Decka OLED, bo jest to naprawdę świetne rozwiązanie, które (przynajmniej w moim przypadku) znacznie poszerza horyzonty sprzętu od Valve.

System operacyjny SteamOS — wciąż złoty standard

Bez wątpienia jedną z największych zalet Steam Decka jest jego system operacyjny, czyli SteamOS zaprojektowany przez samo Valve. Tak, jak wspomniałem rok temu w mojej recenzji modelu LCD: to rozwiązanie łączy w sobie najważniejsze aspekty systemów konsolowych i systemów komputerowych w jedną funkcjonalną i dość prostą w zrozumieniu całość.

Od razu po uruchomieniu SteamOS widać, że system ten skupia się na tym co najważniejsze: na grach. Mówię tak dlatego, że pierwszą rzeczą, którą zobaczymy na ekranie, jest kilkanaście ostatnich gier z naszej biblioteki Steam, które możemy szybko pobrać i uruchomić.

Interfejs trybu gry systemu SteamOS

Po dojechaniu na sam koniec tej karuzeli (albo poprzez wciśnięcie przycisku Steam) możemy też otworzyć cały posiadany przez nas asortyment i podziwiać dziesiątki gier (w tym wiele, o których nie mamy pojęcia, bo dostaliśmy je za darmo/w jakimś bundlu). Poruszanie po tym interfejsie jest oczywiście proste, co przywodzi na myśl właśnie konsolowe interfejsy (np. z PlayStation albo Xboxa).

Jeśli chodzi o kombinowanie rodem z PC to najwięcej tego typu opcji, otrzymamy po wciśnięciu przycisku z trzema kropkami. Tam w zakładce wydajność mamy mnóstwo opcji, które pozwolą nam na dostosowanie działania Decka. Znajdziemy tam prostsze rzeczy, jak np. limit klatek na sekundę, no i nieco bardziej zaawansowane funkcje, jak: manualne sterowanie zegarem układu graficznego. Wszystko zostało tutaj przedstawione w postaci prostych sliderów, przez co zmiana dowolnej wartości będzie wręcz banalnym zadaniem.

Ustawienia wydajności na SteamOS

Po przytrzymaniu przycisku zasilania na Steam Decku i wybraniu opcji “przejdź na pulpit” zobaczymy też, że SteamOS, posiada tryb “klasycznego” komputera (z Linuxem). To właśnie z tego pulpitu będziemy mogli zainstalować wszelkie dodatki tworzone przez społeczność, aplikacje spoza Steam i zrobić przy okazji pewnie jeszcze wiele innych rzeczy.

Tryb Desktop systemu SteamOS

Przy omawianiu SteamOS warto też na pewno wspomnieć o jednej z jego najważniejszych funkcji, czyli świetnie działającym trybie uśpienia. Grając na Steam Decku, możemy bowiem w dowolnym momencie nacisnąć przycisk zasilania, aby “zamrozić” naszą grę i uśpić handhelda od Valve. Dla osób, grających głównie na konsoli takie zachowanie pewnie nie jest niczym super wyjątkowym. W świecie PC tak dobre funkcjonowanie funkcji uśpienia jest jednak rzadkością i widać, że firma Gabe’a Newella mocno postarała się w tym aspekcie.

Sumując: SteamOS to świetny system operacyjny, który ma chyba wszystko, czego dusza zapragnie.

Dodatki od społeczności

Jeżeli chodzi o oprogramowanie Steam Decka, to trzeba pamiętać, że Valve to nie jedyni ludzie, którzy starają się je tworzyć. Steam Deck (zarówno w wersji LCD, jak i w omawianym dzisiaj wariancie OLED) jest bowiem urządzeniem relatywnie popularnym i to nie tylko wśród “zwykłych” graczy, ale także wśród utalentowanych deweloperów. Wielu z nich stworzyło dla Decka dedykowane dodatki, które potrafią nieco udoskonalić domyślne wrażenia zaprojektowane przez Valve.

Najwięcej dodatków dla Decka jest chyba zintegrowanych w aplikacji Decky Loader, czyli prostym sklepie z Pluginami, do którego deweloperzy mogą dorzucać swoje własne rozwiązania. W sklepie Decky znajdziemy między innymi:

  • Dodatek CSS Loader do zmiany wyglądu Interfejsu na Steam Decku
  • Dodatek Steam Grid DB do łatwej zmiany okładek w zainstalowanych grach/aplikacjach
  • Dodatek ProtonDB pozwalający szybko sprawdzić recenzje dotyczące tego, jak dana gra chodzi na Linuxie (recenzje te czasem dadzą nam więcej informacji niż domyślny system weryfikacji od Valve)
  • Dodatek Junk-Store służący do prostego pobierania gier z Epic Games
CSS Loader
Interfejs SteamOS lekko podrasowany przy pomocy pluginu CSS Loader

I wiele, wiele innych.

Po tych wszystkich programach, zdecydowanie widać, że społeczność kocha Steam Decka i chce go dalej rozwijać, aby stawał się on jeszcze lepszy.

Głośniki/audio — inne, ale wciąż świetne

Głównym elementem odpowiedzialnym za jakość audio w Steam Decku OLED są dwa frontowe głośniki stereo. Potrafią grać one głośno (i to bez zniekształceń na całym zakresie), mają odpowiednio dużo basów, bardzo dobre średnie i wysokie tony no i brzmią “pełnie”, a nie (jak to często bywa), jakby były przytłumione. Ich charakterystyka dźwiękowa jest trochę inna niż w oryginalnym Decku LCD (niekoniecznie ani na plus, ani na minus), jednak jakościowo wciąż są one naprawdę świetne i spokojnie przebijają większość konkurencji.

Jeśli chcemy podłączyć do Decka nasze ulubione słuchawki przewodowe, to możemy to zrobić przy pomocy złącza słuchawkowego znajdującego się na górze.

Deck OLED wspiera też standard Bluetooth (w nowoczesnym standardzie), więc podłączenie większości słuchawek bezprzewodowych także nie powinno tutaj sprawiać problemów.

W tym miejscu muszę nadmienić jeszcze jedną sprawę związaną z dźwiękiem, a konkretnie: dżingiel wybudzania. W Decku LCD był on głośny i wyraźny, a w modelu z ekranem OLED jest on już niestety wyraźnie cichszy (do takiego stopnia, że początkowo myślałem, iż coś jest z moim nowszym Handheldem nie tak). Tej opcji nie da się też (chyba) nigdzie dostosować, dlatego trochę ubolewam nad tą (bądź co bądź małą) stratą.

Czas pracy na baterii i ładowanie

Jednym z aspektów, w którym Steam Deck OLED, znacznie przewyższa swojego poprzednika, jest czas pracy na baterii. Nowszy handheld od Valve jest bowiem wyposażony w ogniwo o pojemności 50 Wh, co stanowi 25% wzrost względem Decka LCD. Na pewno robi to wrażenie, gdy spojrzymy na to, że wariant z OLED’em jest też zauważalnie lżejszy.

To jednak nie koniec usprawnień dotyczących czasu pracy, bo małego odświeżenia doczekały się też… procesor i układ graficzny. Tak, jak wspominałem wcześniej, mają one co prawda taką samą wydajność, ale tym razem zostały wykonane w nowocześniejszym procesie litograficznym 6 nm (vs. 7 nm modelu LCD). Taka zmiana powinna przekładać się na nieco lepszą energooszczędność.

Jak to wygląda w praktyce? A no przetestowałem na Steam Decku OLED kilka różnych “konfiguracji” i moje wyniki są następujące:

  • Celeste 60 FPS/60 Hz około 10h przy całkowitym poborze mocny na poziomie około 5W. Podobnych wyników możemy oczekiwać w lżejszych platformówkach 2D, czy przy emulacji systemów 8/16-bitowych. Mój Steam Deck LCD w tej typu testach pozwalał na o wiele gorsze 6,5-7 godzin rozrywki.
  • Hades 60 Hz/60 FPSokoło 5,5-6h nieprzerwanej rozgrywki po manualnym dostosowaniu ustawień.
  • Hades 90 Hz/90 FPS Przy ustawieniach automatycznych około 3,5h godziny pracy. Przy manualnym ustawieniu TDP procesora i zegarów układu graficznego czas ten wydłużał się do aż 4,5 godzin bez wpływu na wydajność. Pokazuje to, że czasem warto pogrzebać nieco w ustawieniach, aby zagwarantować sobie najlepszy balans pomiędzy wydajnością a czasem pracy.
  • Emulacja PS2 60 Hz4-5 godzin przy ogrywaniu God of War 2, który jest jednym z najbardziej wymagających tytułów na platformie. Przy nieco ogrywaniu nieco lżejszego GTA Vice City w emulatorze czas pracy Steam Deck wzrastał do 6,5h.
  • Emulacja Nintendo Switch 60 HzOkoło 2,5 godziny przy ogrywaniu Zeldy Tears of The Kingdom; Nieco ponad 3 godziny przy ogrywaniu Super Mario Odyssey
  • Test dla wysokiego poboru mocy — przeprowadzony w grze Doom Eternal na ustawieniach wysokich w jednej z trudniejszych scen. Steam Deck OLED pobierał tutaj około 21W i wytrzymał 2 godziny i 10 minut. W tym samym teście Steam Deck LCD pobierał prawie 26W i wyłączał się u mnie po 1 godzinie i 20 minutach. W trudniejszych warunkach, przy praktycznie maksymalnym poborze mocy możemy więc liczyć na to, że wariant OLED z zaoferuje nam około 40% lepszy czas pracy.

Z takimi wynikami, czas pracy na baterii Steam Decka OLED mogę określić na dobry/bardzo dobry, a nie tak, jak w przypadku poprzedniego modelu, tylko na “przyzwoity”.

W trybie uśpienia Steam Deck OLED tracił pomiędzy 10 a 15% baterii w 24H, co jest wynikiem OK, ale też nie jakimś super (dla porównania PS Vita potrafi wytrzymać aż 30 dni w trybie uśpienia). Wydaje mi się też, że nowsze urządzenie z OLED’em gubiło po uśpieniu nieco więcej procentów niż wariant LCD (który według moich testów zazwyczaj tracił bliżej 10% po 24 godzinach). Zakładam, że sprawcą takiej delikatnej degradacji może być nowy chip bluetooth pozwalający wybudzić Steam Decka OLED zdalnie, ale nie jestem pewien czy tak jest na pewno.

Jeżeli chodzi o zdrowie, w jakim była moja bateria w modelu Refurbished, to według zintegrowanych narzędzi miała ona 100% swoje oryginalnej pojemności. Istnieje, więc spora szansa, że Valve przy odnowieniu po prostu wymienia nieco zużyte ogniwa na zupełnie nowe.

Ładowanie Steam Decka OLED od zera do pełna przy pomocy dołączonej ładowarki 45W trwa około 2 godziny. Kiedy bateria zostanie napełniona do pełna to dioda na górze uprzedzenia zmieni swój kolor z białego na zielony. Decka oczywiście możemy też naładować przy pomocy innego odpowiednio mocnego zasilacza USB typu C. Valve odpowiednio zaimplementowało w swojej konsoli protokół USB-PD więc nie powinniśmy mieć tutaj problemów z ładowaniem rodem z chińskich urządzeń.

Kultura pracy

Kultura pracy to kolejny aspekt, w którym widać (może i niewielkie, ale przyjemne) usprawnienia w Steam Decku OLED.

Procesor i układ graficzny w pierwotnym Decku pod pełnym obciążeniem potrafiły dobijać nawet do 90 stopni i w takich warunkach wentylator rozkręcał się do 6500-7000 obrotów na minutę co było zdecydowanie słyszalne (choć też nie masakrycznie głośne).

W Steam Decku OLED sytuacja wygląda wyraźnie lepiej, bo temperatury wszystkich najważniejszych komponentów oscylują w okolicach 70-75 stopni. Wentylator kręci się też przy tym znacznie wolniej, bo maksymalne wartości, jakie zaobserwowałem to 5500-5800 RPM. Dzięki temu Steam Deck OLED jest po prostu o wiele cichszy niż model LCD (choć lekki szum wentylatora da się wciąż usłyszeć).

Podsumowanie — Steam Deck OLED: mój (nowy) ulubiony Handheld

Przechodzimy do podsumowania i tutaj postaram się zawrzeć finalne wrażenia dla wszystkich 3 rzeczy, które chciałem omówić w tej recenzji.

Czyli po pierwsze: czy Steam Deck OLED to moim zdaniem dobre urządzenie warte zakupu. I tutaj odpowiedź to: oczywiście, że tak. Już rok temu w mojej recenzji Steam Decka LCD nazwałem go moim ulubionym handheldem, bo tak jak wspomniałem na wstępie, stał się on niejako moim domyślnym sposobem na doświadczanie gier. Teraz po kilku miesiącach spędzonych ze Steam Deckiem OLED muszę stwierdzić, że dość mocno detronizuje on poprzedni model. O wiele lepszy ekran OLED, sporo dłuższy czas pracy na baterii, stabilniejsze Wi-Fi do streamowania, nieco lepsze przyciski no i niższa waga, która poprawia ergonomię. Wszystko to sprawia, że ze Steam Decka OLED korzysta mi się o wiele, wiele lepiej. Dlatego z pewnością mogę powiedzieć, że aktualnie Steam Deck OLED jest moim ulubionym handheldem.

To teraz druga sprawa, czyli, czy warto dopłacić do Steam Decka OLED względem podstawowego Decka LCD. Tutaj sprawa jest znowu prosta, bo w moim odczuciu, zmiany są na tyle duże, że przy zakupie swojego pierwszego Steam Decka warto jednak dołożyć te kilka stówek, by zakupić model OLED. Może ewentualnie, jeśli ktoś chciałby używać Decka tylko w trybie stacjonarnym to model LCD byłby lepszym “dealem”. W każdym innym przypadku Steam Deck OLED byłby dla mnie klarowanym zwycięzcą. 

Myślę też, że nieco inaczej sprawa ma się z aktualnymi posiadaczami Steam Decka LCD, którzy chcieliby ewentualnie przejść na model OLED. Tutaj każdy sam będzie musiał, czy wszystkie zalety nowszego wariantu są dla nas na tyle ważne, by sprzedać posiadaną maszynę i zakupić ulepszonego handhelda od Valve.

Na sam koniec odpowiedź na pytanie: czy warto zainteresować się Steam Deckiem OLED Refurbished. I tu myślę, że: jak najbardziej tak. Moja sztuka zamówiona w Grudniu przyszła bardzo szybko, nie miała praktycznie żadnej zewnętrznej skazy, nie zauważyłem w niej żadnych oznak wypalenia ekranu, zużycia baterii, czy innych elementów. W paru słowach: wyglądała i działała dosłownie, jak nówka. Jeśli, więc Valve przykłada podobne starania do wszystkich rozsyłanych modeli, to zaoszczędzenia 5-6 stówek na modelu odnowionym powinno być dla większości osób bardzo dobrym pomysłem.

Plusy:

  • Etui dołączone w zestawie
  • Bardzo wysoka jakość wykonania
  • Porządne przyciski i Joysticki
  • Dużo dodatkowych elementów sterujących (touchpady, tylne przyciski, żyroskop)
  • Wygodny do trzymania
  • Świetny wyświetlacz OLED z odświeżaniem na poziomie 90 Hz
  • Dość dobra wydajność w grach komputerowych i świetna wydajność przy emulacji starszych/nieco nowszych konsol
  • Szybkie Wi-Fi pozwalające na osiągnięcie super jakości obrazu i niskich opóźnień przy streamowaniu
  • Intuicyjny system SteamOS 
  • Mnóstwo dodatków programowych od społeczności
  • Bardzo funkcjonalny tryb uśpienia
  • Opcja zdalnego wybudzenia przy pomocy kontrolera
  • Znacznie ulepszony czas pracy na baterii względem poprzedniego modelu
  • Fantastyczne głośniki
  • (Przez większość czasu) Cichy wentylator
  • (Steam Deck OLED Refurbished) Świetny stan odnowionych urządzeń wysyłanych przez Valve (przynajmniej w moim przypadku)
  • Dobry stosunek ceny do jakości (zwłaszcza w wersji Refurbished)

Minusy:

  • Wciąż dość duży rozmiar, a co za tym idzie średnia kompaktowość
  • Krzyżak mógłby być odrobinę lepiej dopracowany 
  • W niektórych nowszych grach zaczyna brakować już wydajności
  • Ewentualne problemy z kompatybilnością wynikające z użycia warstwy tłumaczącej Proton (dobry przykład to niektóre gry z Anty-Cheat)
  • Tryb uśpienia mógłby być nieco bardziej energooszczędny (choć wciąż jest ok)

Podobał Ci się artykuł i chcesz wesprzeć tworzenie podobnych treści? Możesz postawić mi kawę/herbatę (zapewne to drugie) w serwisie buycoffee.to

Zaproszenie na kawę

Komentarz

Informacja: W celu wykluczenia z dyskusji botów komentarze są zatwierdzane ręcznie, dlatego może minąć kilka godzin, zanim pojawią się one na stronie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *